
My, towarzyszu Mieczyslawie,
To glos zakladów, kopaln, hut!
Sytuacja społeczno-ekonomiczna w Polsce wymaga stosownego podejścia do analizy problemów gospodarki, a zwłaszcza najważniejszego jej czynnika – siły roboczej.
Otóż, podchodząc do analizy zapotrzebowań rynka pracy, strategii rozwoju, możemy zauważyć, iż gospodarka polska obecnie pragnie inżynierów, techników i robotników, których to obecnie brakuje.
Statystyki wskazują, iż ok. 85% absolwentów szkół wyższych obecnie – to humaniści. Pozostałe 15% – inżynierowie, lekarzy, rolnicy, wojskowi.
Zastanówmy się nad pytaniem, któż to jest humanista…
Większość humanistów nie tworzy nic, jeżeli działają w swojej dziedzinie. Ogromne ilości magistrów filozofii nie wnoszą nic nowego do myśli światowej(tu pragnę zauważyć, iż Julius Evola był studentem Politechniki Rzymskiej). Ogromne ilości fachowców od europeistyki, socjologii, marketingu i innych niepotrzebnych gówien obciążają gospodarkę. Odbywają studia tylko po to, oby później zasilić szeregi pracowników branży restauracyjno-barowej.
Nasuwa się tu proste pytanie – czy kelner po polonistyce(5 lat) i kelner po kursach kelnerskich(1 miesiąc szkolenia max) czymś się różnią? Tak, kelner po kursach jest lepszym kelnerem niż po uczelni humanistycznej. Czy do stania w McDonaldzie wymagana jest wiedza o strukturach społecznych Europy Wschodniej, systemie politycznym Etiopii w XIV stuleciu bądź historii Starożytnego Rzymu? Nie, nie i nie.
Więc, nadmierna ilość humanistów stwarza klasę pasożytów, podludzi, parszywego ścierwa, które zasługuje w końcu tylko na jedno rozwiązanie – obóz pracy bądź piec gazowy.
Czyżby wydawało się że postuluje pełne zniszczenie nauk humanistycznych? Otóż nie – niżej proponuje swoje rozwiązanie tego problemu.
Musimy stanowczo i natychmiastowo ograniczyć ilość miejsc na uczelniach humanistycznych – do takiej, żeby wystarczało na pokrycie potrzeb gospodarki narodowej.
Prawo kandydowania na miejsce na takie studia też powinno zostać ograniczone. Potencjalny humanista idący, na przykład, na studia dziennikarskie, musi mieć za sobą pewne osiągnięcia, oprócz celujących ocen – artykuły do jakich czasopism, udział w olimpiadach, wybitne eseje. Jeśli zaś takich ludzi będzie brakowało gospodarce – musimy dopuścić również do egzaminów wstępnych osoby nie posiadające szczególnych osiągnięć, lecz posiadające zawód robotniczy, wykonujące prace w tym zawodzie.
Oczywiście, powinniśmy przefiltrować listę kierunków humanistycznych, i zmniejszyć ich ilość, zamykając takie studia jak “europeistyka”, “politologia”, “marketing” i inne. Dlaczego – otóż żeby być politykiem, nie trzeba kończyć politologii, Borys Jelcyn – podaje jako przykład, był inżynierem budownictwa, żeby być urzędnikiem UE, bądź zajmować się stosunkami wewnątrz-europejskimi – wystarczy skończyć ekonomię, lecz nie europeistykę, znowu że reklamą i sprzedażą w mniejszych firmach nierzadko zajmują się właściciele, bądź inne osoby, stopnia magistra marketingu nie posiadające.
Tłumacze, specjaliści od języków obcych powinni być obeznani również w terminologii politechnicznej, matematycznej i fizycznej, co musi stanowić warunek konieczny uzyskania nawet tytułu licencjata.
Kandydaci na studia humanistyczne, którym nie uda się zdanie egzaminów, mają być kierowani do przymusowego szkolenia w szkołach zawodowych, zdobywając w nich specjalności robotnicze. Robotnik, co potrafi narysować gazetkę ścienną, napisać do niej jakiś esej stanie się cennym nabytkiem dla każdego zakładu.
Uczelnie humanistyczne powinny być traktowane jako uczelnie niższego gatunku. W tym celu należy zorganizować szeroką akcje propagandową. Uniwersytet Jagielloński ma być okrojony, majątek zaś jego częściowo przejść do AGH i PK, oraz do nowo-utworzonych szkół zawodowych. Część humanistyczna, co pozostanie, ma wynosić max. 20% od obecnej uczelni. W informacjach o Sonderaktion Krakau powinno podawać się najpierw profesorów Akademii Górniczej, jako naprawdę ważnych ofiar, nazwiska pracowników naukowych z UJ powinni być omijani. Reszta informacji o podobnych wydarzeniach powinna być podawana w taki sam sposób.
Społeczeństwo ma wiedzieć, że w systemie kastowo-klasowym ustroju technofaszystowskiego inżynier znaczy więc więcej niż humanista, co jest w pełni naturalne.
Technofaszyzm poprowadzi do zadowolenia potrzeb gospodarki narodowej w sile roboczej, do rozwoju myśli technicznej, poprawieniu warunków życia narodu i wzmocnieniu państwa.